sobota, 17 marca 2012

Rozdział 35

Dom Meredith był bardzo nowoczesny i gustowny. W kątach bardzo mocno oświetlonego mieszkania , jakiego mieszkania ! Apartamentu stały kwiaty. Nowoczesne meble i przestrzenność były niesamowite. Meredith zachęciła nas gestem dłoni byśmy usiedli na kanapie, a ona sama zajęła miejsce w fotelu na przeciwko nas. Siedzieliśmy przez chwile w milczeniu. Przerwała ja Meredith.
- Caroline... pewnie już wiesz ... - zaczęła.
- ... że miałaś depresje i dlatego Tata zabrał mnie od Ciebie ? Tak, wiem. - powiedziałam i przybliżyłam się do Natha.
- Nieee ! To jakieś bzdury ! - krzyknęła - To było tak. Miałaś dwa latka. Ja razem z twoim tatą bardzo się kochaliśmy. Byliśmy przykładem idealnej rodziny. Ale coś poszło nie tak i twój tata miła kochankę. Nie mogłam tego zrozumieć. Pewnej nocy usłyszałam jakiś szelest w salonie. Akurat tam miałaś swoje łóżeczko. Smacznie spałaś. Było otwarte okno, więc nie przejmowałam się tym szelestem. Rano wstaję idę do Ciebie i przeżywam istny szok. Nie ma Cie. Była jedynie kartka. Od Twojego ojca. Było w niej napisane, ze zabiera Cię i nigdy nie odda. Że mam Cię nie szukać, bo to bez sensu. Ale ja się nigdy nie poddałam. Pisałam i pisałam, ale nigdy nie doczekałam się odpowiedzi. - gdy tak mówiła poleciała mi łza po policzku. Później następna i następna. Nathan widząc to przytulił mnie. Chwile popłakałam.
- Nie wiedziałam o tym. - powiedziałam.
- Widzę, że wielu rzeczy nie wiesz. - powiedziała.
Rozmawiałyśmy parę godzin. Dzięki temu poznałam lepiej moją mamę i zrozumiałam też, ze przez tyle lat okłamywano mnie. Zasnęłam oparta o Nathana.

Rano obudziłam się u siebie w pokoju wtulona w Nathana. Nie spał tylko przyglądał mi się badawczo.
- Długo nie śpisz ? - spytał z chrypa w głosie.
- Jakieś 30 minut.
- Mogłeś wstać !
- Lubię na Ciebie patrzeć. - mówiąc to seksownie poruszył swoimi brwiami.
- No dobra, ale teraz to oboje musimy wstać. - zaśmiałam się.
W 20 minut byliśmy już gotowi. Zjedliśmy śniadanie i usiedliśmy przed TV. Był spokój i cisza zanim wstali chłopcy. Tom wtargnął do salonu w dzikiej pozie. W zębach trzymał kawałek patyka. Za nim szedł Siva cały ubrudzony błotem. Za nim szedł Jay trzymając Neytiri na rękach. Na samym końcu szedł Max z facepalmem ! Był to niesamowity widok.
- A Wam co się stało ? - spytał Nathan.
- Nic, nic . - powiedział Max.
- Ale ... - zaczęłam.
- Cii... nie warto ! - powiedział Max.

_________________
No i jest !
Następny nie wiem kiedy bd ! ;c
Ada ♥

5 komentarzy:

  1. Ekstra ;* <33
    Już nie mogę doczekać się następnego. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne :)
    końcówka bardzo ciekawa , co oni wymyślili ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!
    Następny proszę! XD
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super
    zapraszam do mnie
    http://ineedyoutolie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń